Puzzle CzuCzu – recenzja

Dziś podzielę się z Wami naszym doświadczeniem, związanym z popularnymi puzzlami CzuCzu. To nie jest post reklamowy. Biorąc pod uwagę tzw. puzzle edukacyjne, to właśnie CzuCzu mają formę i grafikę, która najbardziej przypadła Majce do gustu. Ale może zacznę od początku.

CZUCZU ODKRYWAM KOŁO

Pierwsze puzzle CzuCzu „Odkrywam koło” Maja dostała w prezencie. Są to dwustronne puzzle obrazkowe, z których wyjmujemy środkową część w kształcie koła. I tak jak się możecie domyśleć, zadaniem dziecka jest uzupełnianie obrazków odpowiednimi krążkami, dzięki czemu motylek może odzyskać buzię, a żółw swój domek 🙂 Zestaw spełnia swoją funkcję i dziecko poznaje koło, jednak na początku maluch uzupełnia krążki automatycznie, bez patrzenia na obrazki. Dla 12 miesięcznego dziecka odróżnienie, która to buzia motylka, a która pieska jest wyzwaniem, jak również włożenie krążków prawidłowo ( nie do góry nogami). Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że Mai dość długo było wszystko jedno, gdzie znajdują się oczy 🙂 O ile piłka czy skorupa żółwia są dość charakterystyczne i Maja szybko załapała o co chodzi ( około 14 -15 msc ), o tyle odróżnienie buzi pieska i misia, które wyglądają prawie tak samo, jest dla dziecka trudne.

Poznaje koło – 12+

Prawidłowo dopasowuje wszystkie obrazki – 18+

Puzzle możecie kupić TUTAJ


CZUCZU MAŁA AKADEMIA – ZWIERZĄTKA

Około 16 msc Maja dostała od dziadków pierwsze puzzle obrazkowe. Format duży, a obrazek składał się dosłownie z 9 części. Okazało się jednak, że Maja nie do końca rozumie o co chodzi w całej zabawie. Łączyła puzzle tak po prostu, byle tylko jedno z drugim się złączyło i już była zadowolona 🙂 Chciałam pokazać jej, że z tych wszystkich elementów powstaje jakaś całość, dlatego zakupiłam najprostsze puzzle jakie można sobie wyobrazić. Każdy obrazek składał się dosłownie z dwóch elementów, więc efekt ułożonych puzzli był wręcz natychmiastowy. To naprawdę szybko zadziałało i w niedługim czasie Maja przeniosła się z CzuCzu na klasyczne puzzle obrazkowe. W pudełku znajduje się 7 obrazków do ułożenia, naklejki i książeczka do kolorowania.

Układanie prawidłowo obrazków z dwóch puzzli – 16-18 msc

Zestaw możecie kupić TUTAJ


CZUCZU MAŁA AKADEMIA – KOLORY

Razem z CzuCzu „Zwierzątka” pojawiły się w naszym domu „Kolory”. W zestawie znajduje się 10 dwuelementowych układanek (kolor+obrazek), naklejki i książeczka do kolorowania. To jedne z najlepszych puzzli jakie kupiliśmy! Genialne w swej prostocie. Na początku dziecko uczy się łączyć kolor z obrazkiem w oparciu o to co widzi. Następnie zaczyna kojarzyć nazwy kolorów. Oczywiście nieoceniona jest tu pomoc rodzica. Ja starałam się wtrącać jak najwięcej nazewnictwa, ale trochę od innej strony. Najpierw pytałam wskazując na puzzla: co to za kolor? Oczywiście odpowiadałam na początku za Maję (jeszcze nie mówiła i nie znała kolorów), że to jest np. niebieski. Następnie zadawałam pytanie: a gdzie jest niebieski samochód? Po pewnym czasie zamieniłam pytanie na: który obrazek jest niebieski? Po niecałych dwóch miesiącach Maja potrafiła ułożyć puzzle sama. Po 3 miesiącach kiedy mówiła już więcej, okazało się, że zna wszystkie kolory i prawidłowo nazywa je po wskazaniu na jakąkolwiek rzecz w domu. W ogóle nad tym nie pracowaliśmy… to wyszło przypadkiem… to te puzzle 🙂 Kocham gdy dziecko uczy się podczas zabawy, nieświadomie, bezboleśnie, z przyjemnością. Tak właśnie powinno być.

Ułożenie puzzli w  pary – 18  msc

Pełne odróżnianie kolorów i poprawne nazewnictwo – 21 msc

Puzzle możecie kupić TUTAJ


CZUCZU MAŁA AKADEMIA

PRZECIWIEŃSTWA I KSZTAŁTY

Przeciwieństwa i kształty z serii CzuCzu pojawiły się u nas, kiedy Maja skończyła 20 miesięcy. Czemu tak wcześnie skoro to puzzle 2+ ? Po prostu te 18+ już znała i powoli zaczynały ją nudzić. Moim zdaniem to my najlepiej znamy swoje dzieci i ich możliwości. Przedziały wiekowe są ważne i tego nie podważam, ale też wiem, że każde dziecko jest inne 🙂 Ja do niczego nie zmuszam, ale pokazuje, daje szansę, a jeśli Maja nie jest zainteresowana, albo widzę, że jednak jest na coś za wcześnie, chowam do szafy na pewien czas.

Już po około miesiącu Maja układała oba zestawy puzzli prawie samodzielnie. Problem stanowiły pojedyncze elementy. Myślę, że śmiało można zakupić je dla półtorarocznego dziecka. Łączenie obrazków w pary : czysta świnka + brudna świnka lub mały słoń + duży słoń to dla takiego dziecka bardzo fajna zabawa. Majka brudną świnkę kilka razy chciała wrzucić do wanny 🙂 A jeśli chodzi o zestaw przeciwieństw, to wszystko wyszło naturalnie. Koło już znała, a inne kształty pojawiały się gdzieś w niemowlęcych książeczkach, więc w wieku 20 miesięcy Maja od razu z całego zestawu pokazała trzy trójkąty, koła czy kwadraty. Trochę więcej musieliśmy popracować z obrazkami w kształcie „kwiatka”. W sumie nadal nie wiem jak to nazwać. Polecenie: wskaż trzy trójkąty, koła, kwadraty jest jasne. Ale gdy mamy trzy obrazki o tym samym kształcie, gdzie jeden to motylek, drugi koniczyna, a trzeci kwiatek, to pojawia się problem. Znajdź wszystkie kwiatuszki? Nie wskazywała motylka. Musieliśmy znaleźć na to własny sposób i w końcu jakoś się dogadałyśmy. 🙂 W pudełku CzuCzu Mała akademia – kształty znajdziecie puzzle (6 trzyelementowych układanek), które należy łączyć (np. trzy trójkąty gdzie jeden to choinka, drugi to trójką, a trzeci to indiańskie tipi), naklejki oraz książeczkę. W zestawie Przeciwieństwa znajdziecie 10 dwuelementowych układanek, książeczkę do kolorowania i naklejki.

Ułożenie wszystkich puzzli samodzielnie – około 22 msc

Puzzle możecie kupić:

Przeciwieństwa TUTAJ

Kształty TUTAJ


CZUCZU UKŁADAM ROBACZKI

CzuCzu „robaczki” pojawiły się jako następca dwuelementowych „zwierzątek”. Wyższy level bo już 4 elementy. Obrazki bardzo przyjemne do układania. Bardzo podoba mi się to, że mają różny stopień trudności. Biedronka, motylek i pszczółka zostały rozgryzione najszybciej. Nad ślimakiem i dżdżownicą dziecko musi posiedzieć dłużej, bo jest więcej podobnych do siebie części. To zestaw, który jest fajnym wprowadzeniem do klasycznych puzzli obrazkowych, ale myślę, że nic ponadto. Miłe urozmaicenie domowych zbiorów, ale można się bez nich obejść. 🙂

Samodzielne ułożenie wszystkich obrazków – około 21 msc

Puzzle możecie kupić TUTAJ

 

Jeśli miałabym Wam polecić jeden zestaw  puzzli  z tych, które pojawiły się w powyższym poście, to na pewno byłyby to kolory. Maja najwięcej z nich skorzystała: nauczyła się łączyć puzzle w pary i nauczyła się nie tylko rozróżniać kolory wizualnie, ale również je nazywać. A wszystko to podczas luźnej, niezobowiązującej zabawy. Ilustracje są proste, kolory przyjemne dla oka. Maja przez kilka tygodni układała je dzień w dzień i były momenty, że miałam ochotę schować je na dnie szafy, bo dopóki nie nauczyła się układać ich sama, musiałam osobiście uczestniczyć w każdym układaniu 😀 Jeśli i Wasze dzieci lubią puzzle, to myślę, że ten zestaw będzie trafionym zakupem. 🙂

 

Ps. Śledźcie bloga bo niedługo pojawi się wpis o najlepszych puzzlach edukacyjnych jakie zakupiliśmy. Biją na głowę wszystkie, które posiadamy i kocham je miłością bezgraniczną 🙂

Pozdrawiam

Magda

 

 

Karton pobudza wyobraźnię

Kiedy dziecko wkracza w kolejny etap rozwoju, naturalnie wyrasta z niektórych zabawek. Często pojawia się wtedy potrzeba zakupu nowych, odpowiednich dla danej grupy wiekowej. Szukamy wtedy gotowych rozwiązań, które mają pomóc rozwinąć konkretne umiejętności naszego malca. Ale czy gotowe rozwiązania rozwijają również jego kreatywność i wyobraźnię? Coraz większą popularność zdobywają zabawki, w których dziecko musi wykonać coś samodzielnie, skleić, ułożyć, pokolorować i wcale mnie to nie dziwi.

Jedną z bardzo ciekawych propozycji są domki i wszelkie inne konstrukcje z kartonu przeznaczone dla dzieci powyżej trzeciego roku życia. Pewnie niektórzy z Was znają je z półek znanych supermarketów, bo wiele z nich miało je w sprzedaży przy okazji promocji dedykowanych dzieciom. Obecnie można je kupić również w kilku sklepach internetowych. Domki, zamki, igloo, samoloty i inne pojazdy, a wszystko do samodzielnego złożenia, kolorowania i naklejania. Inspirują, pobudzają wyobraźnię. Wspaniały pomysł na wspólną zabawę z dziećmi. Oferta jest na tyle bogata, że możemy śmiało wybierać w wielu rozmiarach i wzorach. Oto zbiór najciekawszych propozycji. Po kliknięciu w obrazek zostaniecie przeniesieni na stronę sklepu oferującego dany produkt. 🙂

Rodzinnego weekendu!

Magda

 

 

 

 

 

 

Gdzie jest mama?

Mama to taki domowy James Bond 007 – dba o wszystko. Do tego Superman – bo uratuje każdą sytuację. Mama jest wszędzie. Jestem mamą i czasem mam wrażenie, że muszę ogarnąć cały świat. Walka z czasem, którego nie da się rozciągnąć to nasza codzienność. Chcemy być dobrą mamą, żoną, gospodynią, a po urlopie macierzyńskim również pracownikiem. Ale czy da się wszędzie naraz angażować tak na 100%. Nieraz chciałabym, żeby o niektórych sprawach pomyślał ktoś inny i chyba chodzi tu o rzeczy związane ściśle z moją osobą. Bo o rodzinę dbam ja, ale czasem przy tym wszystkim zapominam o sobie. Idę do sklepu i wzorowo kupuję pampersy, kaszkę oraz kleik ryżowy. W domu przypominam sobie o własnych zakupach. I tak kolejny raz pożyczam pod prysznicem szampon od męża. Prasuję kilka męskich koszul i kilka ubranek w rozmiarze 80, więc to na pewno nie moje. Kocham dbać o rodzinę i nie mam o to pretensji, tylko zawsze jakoś tak dziwnie się dzieje, że na moje „kilka ubrań” zawsze brakuje już sił albo czasu. Nałożę obiad dla męża, nałożę również dla Majki, a w sumie to raczej dla mnie i dla Majki, bo zawsze po niej dojadam. Mąż już zjadł, ja wciąż karmię dziecko. Po trzydziestu minutach walki z tym, że wszystko w okół jest bardziej interesujące niż zawartość talerza, nadchodzi czas na nocnik. Ogarniam temat i wreszcie mogę zasiąść do obiadu… zimnego. Ale to nic bo i tak jem tyle ile zdążę, zanim mały Szkrab nie wdrapie mi się na kolana. Dostaję buziaka i wtedy okazuje się, ze ten zimny obiad to w sumie żadna tragedia. To wszystko nie jest takie złe, to codzienność do której każda z nas z czasem się przyzwyczaja i w jakiś sposób to akceptuje. Staramy się stanąć na wysokości zadania nie patrząc na koszty, a wszystko z wielkiej, bezinteresownej miłości.

Analizuję sobie całą sytuację i zastanawiam się nad jednym. Owszem dbam o Maję, jej zdrowie, rozwój, szczęście. Organizuję jej cały świat. Ale czy nie za bardzo wchodzę w rolę zwykłego reżysera? Co Majka zapamięta  z tych dni? Pewnie nic. A gdy spojrzy na rodzinne zdjęcia zobaczy jak tata woził ją na sankach, jak tata trzymał ją na rękach, jak siedziała na kolanach Mikołaja podejrzanie podobnego do tatusia, jak tata karmi ją zupą i prowadzi na spacer za rękę. I wiem o co zapyta…

GDZIE JEST MAMA?

Organizuję jej cały świat i uznałam za punkt honoru to wszystko udokumentować, ale zapomniałam, że ja też powinnam być na rodzinnych fotografiach. Nie chcę żeby to tak dalej wyglądało, dlatego zaczynając od dziś, w każdej wolnej chwili zamierzam zamieniać się rolami z moim B. Od teraz to on będzie się częściej realizował w roli fotografa. Mogę używać szamponu męża, mieć nieuprasowane ubrania i jeść zimny obiad, ale nie zgadzam się na stanie obok sceny tam, gdzie powinnam grać jedną z głównych ról. Wy też proście tatusiów swoich pociech, aby robili Wam jak najwięcej zdjęć. Niech Wasze dzieci oglądając w przyszłości rodzinny album zobaczą, że Wy również czynnie uczestniczyłyście w ich życiu. Na co dzień wśród natłoku obowiązków i wielu „ważnych” spraw nie zwracamy na to uwagi, ale w przyszłości te wszystkie wspomnienia zapisane na fotografiach, będą dla naszych dzieci niezwykle ważne…

A jak jest u Was drogie mamy? Też ciągle stoicie po drugiej stronie obiektywu?

Magda

Garden games..

Szczęśliwi Ci, którzy mogą się pochwalić własnym ogrodem. Niezależnie od tego czy jest duży czy mały, niesie ze sobą ogrom możliwości, z których możemy korzystać w zaciszu własnego kącika zieleni. Relaks we własnej, prywatnej przestrzeni w otoczeniu pięknych kwiatów i innej roślinności posadzonej własnymi rękami, to nieoceniona przyjemność dla wielu z nas. Ale pamiętajmy, że funkcjonalność ogrodu nie ogranicza się do tworzenia rabatek kwiatowych czy zakładania własnego warzywniaka. To również wspaniałe miejsce na rodzinne spędzanie czasu na łonie przyrody. :)Pomyślicie pewnie od razu o pikniku czy rodzinnym grillu.. i słusznie! To wspaniałe pomysły, aby pobyć razem chociaż przez krótką chwilę, a jedną z największych przyjemności jest właśnie celebracja wspólnego, rodzinnego posiłku. 🙂

Ja jednak chcę Wam dzisiaj zaproponować coś więcej. Pomysły na spędzenie czasu na świeżym powietrzu w towarzystwie śmiechu, relaksu i zabawy. I nie jest to propozycja wyłącznie dla osób, które mają dzieci. Wszystkim nam należy się chwila oddechu oraz odrobina rozrywki.

Proponuję Wam gry rodzinne, które możecie wykorzystać we własnym, przydomowym ogrodzie! 🙂 Myślę też, że jeśli nie macie własnego ogrodu, z powodzeniem wszystkie przenośne propozycje możecie wykorzystać w parku 🙂 Dla chcącego nic trudnego!

Szachy i warcaby!

Na ten pomysł pewnie sama bym nie wpadła. Gigantyczne, ogrodowe szachy i warcaby. 🙂 Na pewno gra nimi to zupełnie nowe doświadczenie i spojrzenie na planszę z zupełnie innej perspektywy – bliższej. Można się poczuć trochę jak Alicja w Krainie Czarów. Sama konstrukcja, jest nie lada ozdobą oryginalnego, trochę przerysowanego ogrodu 🙂 

Jeśli nawet nie chcemy bawić się w budowanie takich obiektów, zawsze możemy zaopatrzyć się w przenośne gry i korzystać z nich gdzie tylko nam się podoba 🙂

stylemepretty.com
diynetwork.com
greenweddingshoes.com
girlyme.tumblr.com

Domino! 

Gra, która bawi i cieszy od wielu lat. Warto czasem oderwać się od gier komputerowych i obejrzeć się przez ramię w poszukiwaniu tradycyjnych pomysłów na spędzenie wolnego czasu. To naprawdę wspaniała gra, która nie tylko bawi, ale również rozwija u dzieci intuicyjne rozwiązywanie najprostszych działań matematycznych. Nauka i zabawa razem. To jest to!! 🙂 Można ją zabrać dosłownie wszędzie i jak widać na zdjęciu, domino w stylu retro prezentuje się niezwykle interesująco. 🙂

paysdemerveille.canalblog.com
pinterest.com

Gra w klasy!

Na pewno pamiętacie to z czasów szkolnych :). Wspaniała zabawa dla dzieci, która rozwija koordynację ruchową, refleks i sprawność fizyczną. Wbrew temu co można sobie myśleć, skakanie po polach oznaczonych cyframi zgodnie z zasadami gry nie jest wcale takie proste, szczególnie dla dzieci. Myślę nawet, że nie jeden dorosły mógłby mieć maleńki problem. Nie wierzycie? 🙂 Spróbujcie koniecznie!

Narysować taką planszę możemy równie dobrze na chodniku czy podjeździe zwykłą kredą. Możemy zaprosić do zabawy rodzinę i przyjaciół bez względu na wiek. A co tam! Niech sąsiedzi patrzą. Pewnie i oni chcieliby jeszcze raz zasmakować beztroski i radości z lat dzieciństwa 🙂 Koszt niewielki a ile frajdy!! 🙂

littlegreenfingers.typepad.com
nearlycivilized.ca

Kółko i Krzyżyk! 

Gra, którą w różnej postaci zna już chyba prawie każdy. Nie ważne czy krzyżyk i kółko, biedronka czy żuczek. Ważna jest dobra zabawa i uniwersalność samej gry, w którą można zagrać mając do dyspozycji jedynie kartkę papieru i ołówek 🙂 Dziś proponuję Wam jednak wersję ogrodową… Można ją wykonać np. na pniu po ściętym drzewie, wykorzystując do tego farbę i dwa rodzaje kamyków lub figurek. Jak dla mnie wygląda to fantastycznie! A i dzieci będą miały większą frajdę z takiej formy, niż płaskich, rysowanych ołówkiem znaków 🙂

chickenscratchny.com
jaqueslondon.co.uk

Gra w kości!

Ta to dopiero ma długą tradycję! Była znana już w czasach pierwotnych, a najstarsze zachowane kostki pochodzą z Egiptu sprzed 4000 lat. Jak widać przez wieki dostarczała ludziom radości, a ludzie doceniali tę formę rozrywki. Wbrew temu, co można sądzić, prawdziwa gra w kości nie polega na szczęściu, tylko na rozsądnej kalkulacji wyrzucanych oczek. Wystarczy przestudiować dokładnie jej zasady 🙂 

Pewnie większość z Was zna popularne, małe, białe, plastikowe kostki, które możemy znaleźć w co drugiej planszowej grze zakupionej w sklepie. Osoby lubiące oryginalne rozwiązania, zapraszam do stworzenia własnych, ogromnych kości, które można rzucać np. po ogrodowym trawniku. To będzie dopiero rzut! 🙂

etsy.com
outdooradventureyardgames.com

Rzuty podkową lub kołem do celu!

Popularna gra, którą można wykonać praktycznie za wszystkiego! I to jest właśnie w niej najpiękniejsze.:)  Potrzebujemy koła (materiał dowolny) lub podkowy (mogą być stare egzemplarze lub przedmioty w kształcie podkowy wykonane przez na samodzielnie. Zgodnie z zasadami powinniśmy rzucić kołem lub podkową na stojący w oddali słupek. 

Ta gra przeszła już wiele metamorfoz. Za słupek mogą służyć stare, wysokie butelki. Możemy również zorganizować skrzynkę lub pudełko, do którego będziemy rzucać dowolnie wybranymi przedmiotami z pewnej odległości. Tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia 🙂

pinterest.com
twoshadesofpink.blogspot.com
planetfinska.com.au

Scrabble!

W ogrodzie to zupełnie inna bajka! 🙂 Nie musimy ograniczać się tylko do wielkości planszy. Plusy? Zabawa na świeżym powietrzu, zmusza do myślenia, a przy wersji ogrodowej i jej rozmiarach gwarantuje dużo ruchu, a wiadomo, że ruch to zdrowie 🙂 Z całą pewnością to wspaniała propozycja na grę dla całej rodziny 🙂

constantlylovestruck.blogspot.com

Huśtawka!

Kto z nas nie ma miłych wspomnień z nią związanych. Pamiętamy ten wiatr we włosach i radość, gdy udało nam się ją rozbujać bardzo wysoko. Byliśmy gotowi mieć ją za wszelką cenę, nawet jeśli musieliśmy ją zrobić z kawałka liny zawieszonego na gałęzi oraz kawałka deski czy starej opony. Kto wie czy właśnie te egzemplarze nie były najlepsze i nie wzbudzają w nas największego sentymentu i tęsknoty… Tylko dlaczego ma to pozostać tylko wspomnieniem? Myślę, że każdy z nas umiałby z niej czerpać radość w każdym wieku.  🙂

moonlightrainbow.tumblr.com
stylemepretty.com
shopterrain.com

W zasadzie pomysły na zabawę w ogrodzie mogłabym tu wymieniać bez końca. Pewnie w niejednym przypadku, grę, którą uważam za „domową”, wy potraficie wykorzystać na świeżym powietrzu. Ale nie gra jest tu najważniejsza. Liczy się czas spędzony z bliskimi, radość ze wspólnie spędzonych chwil i wspólna zabawa 🙂

diy.allwomenstalk.com
greylikesweddings.com
stylemepretty.com