Zakupy w Pepco – czy warto?

Chyba każda mama zna ten stan, kiedy w rodzinnym gnieździe pojawia nowe pisklę, a my chciałybyśmy ubrać je w najpiękniejsze piórka. To taka mała przenośnia, ale jaka prawdziwa. Sama oszalałam na punkcie Majki totalnieee. Jest dla mnie najpiękniejsza i najcudowniejsza, jak to dla mamy, dlatego gdy widzę gdzieś jakąś wyjątkową sukienkę to wewnętrzna walka trwa. Rozsądek podpowiada, że kolejna jej niepotrzebna, a serce, że przecież jeszcze jedna w szafie się zmieści 😛 I jak tu dojść do równowagi? Ostatnio robiąc Majce zakupy na wyprzedaży w jednym ze sklepów ekspedientka obsługująca kasę powiedziała do mnie: „Te rzeczy dla dzieci są takie śliczne, trudno się oprzeć, ale co Pani wzięła dla siebie? Codziennie przychodzą do nas mamy, które wynoszą ze sklepu reklamówki ubranek dla dzieci, a sobie nigdy nic nie kupią”.  Tak mnie zaskoczyła, że nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo w sumie trafiła w dziesiątkę, ale robiąc zakupy nigdy się nad tym nie zastanawiam. Automatycznie myślę tylko o potrzebach córki. Nie wiem czy to się już leczy? 😀

Ubranka dla Majki kupuję z różnych źródeł, bo po pierwsze, mimo wszystko muszę jakoś dbać o rodzinny budżet, a po drugie, nie kupuję nigdy dla marki, ale wyłącznie to, co mi się naprawdę podoba i w czym Majce będzie moim matczynym zdaniem do twarzy. Mała ma ubranka zarówno z popularnych sieciówek (tych tańszych i trochę droższych), ubranka uszyte w popularnych polskich firmach oferujących rzeczy handmade (wspieramy polskich producentów), jak również używane ubranka zakupione na popularnych portalach z ogłoszeniami.

Dziś skupię się na jednej z popularnych sieciówek, a mianowicie Pepco. Nie jest to sklep typowo z odzieżą dziecięcą, ale ma w swoim asortymencie dość szeroki wybór tego typu produktów, a co chyba najważniejsze, w bardzo przystępnych cenach. Jak jest jednak z jakością tych ubranek? Często spotykam się z opiniami, że ubranka po pierwszym praniu już się do niczego nie nadają. Muszę przyznać, że i ja miałam jedną przykrą niespodziankę, kiedy po jednym praniu zardzewiały nam wszystkie napy przy jednym body. Ale poza tą wpadką albo mam szczęście, albo chyba nie jest aż tak źle. Zresztą traktuję zakupy w tym sklepie raczej jako urozmaicenie garderoby Majki, niż jej podstawę. Ale jest kilka rzeczy, które nosimy już od dłuższego czasu i należą do naszych ulubionych, jak chociażby pikowana szara bluza na suwak – nie do zdarcia. Pasuje prawie do wszystkiego i możecie mi wierzyć, spiera się z niej dosłownie wszystko. Spodnie w paski to jedne z najmilszych i najmiększych rzeczy jakie mamy w szafie. Kupiliśmy je już w dwóch rozmiarach, bo są tak nieprzyzwoicie wygodne. 🙂 Poza tym dzięki przystępnym cenom, można z czystym sumieniem obkupić się chociażby w tiulowe spódniczki, które można wykorzystać np. do sesji zdjęciowych. Taka spódniczka nie musi być przecież ani droga, ani super jakości, skoro zakładamy ją dziecku raz w roku na dwie godziny zdjęć u fotografa. Nasza najnowsza, wyprzedażowa zdobycz- miętowa spódniczka z falbankami. Wygląda jak z firanki mojej mamy z lat 90 😀 , ale dla Majki miłość od pierwszego wejrzenia i to jest najważniejsze.

Kiedyś usłyszałam wypowiedź jednej z mam, która zastanawiała się na głos w sklepie: „Z czego to jest zrobione, skoro to jest takie tanie”. Nieraz tez słyszałam, opinie, że barwniki do używania tej odzieży mogą nie być zbyt dobrej jakości. Szczerze mówiąc, nie wiem jak mam odnieść się do tematu, wiedząc, że rok temu na total sale kupiłam dla majki dwie koszulki w Zarze, poniżej 10 zł każda. Też chyba powinnam się zacząć zastanawiać „jak to jest zrobione”…

A jaką Wy macie opinię na temat sklepu Pepco?

Jakie macie doświadczenia z zakupionymi tam ubrankami?

Czy również macie za sobą kiepskie doświadczenia?

Czekam na komentarze! 🙂

A poniżej kilka zdjęć naszych pepcowych zasobów. 🙂 Miłego dnia!

 

 

 

Kombinezon zimowy

Kochani z niemałym opóźnieniem, ale publikuję post na temat kombinezonu zimowego. Po wpisie na temat garderoby zimowej dla roczniaka, otrzymałam kilka zapytań i prośbę o więcej zdjęć. Zdjęcia zrobiłam już dawno, ale utknęły w zapomnianym folderze, a ja w trakcie świątecznych przygotowań, zapomniałam o nich całkowicie. Wybaczcie. Już się poprawiam i nadrabiam zaległości.

Kombinezon zakupiłam w sklepie Smyk, nic niezwykłego, ot popularna sieciówka. Przyznam, że w ostatnim czasie nie kupuję tam często. Jakoś co sezon mam upodobania na inne sklepy, pewnie to w głównej mierze zależy od kolekcji. Szukając kombinezonu postanowiłam przejrzeć jednak wszystkie oferty, tym bardziej, że niewiele modeli rzuciło mi się w oko, a cena nie była tu bez znaczenia.

Co mnie przekonało?

  • cena ( był przeceniony o 30% od ceny wyjściowej i ostateczna kwota była na moją kieszeń)
  • zapięcie (rozsuwany po obu stronach na całej długości aż do stópek, co wiąże się z łatwiejszym ubieraniem malucha)
  • ściągacze przy stopach i dłoniach (musiałam zakupić kombinezon rozmiar większy, bo ten w sam raz nie doczekałby końca zimy, a dzięki ściągaczom dobrze się trzyma na miejscu)
  • dołączone rękawiczki ( nie był to prorytet, ale są, nieprzemakalne, a za to plus)
  • plus za dołączony szalik pasujący kolorystycznie
  • wielki plus za neutralny kolor kombinezonu pasujący do wszystkiego ( nie musiałam się zastanawiać nad doborem koloru czapki )
  • nieduża, subtelna, nie rzucająca się w oczy grafika

Dla zainteresowanych: szukałam kombinezonu na stronie smyka i już go nie ma. Już gdy go kupowałam nie było wszystkich rozmiarów no i był przeceniony więc nie ma się co dziwić. Poszukałam jednak na stronie i zamieszczam Wam kilka linków do podobnych kombinezonów z tego samego sklepu. Może ktoś akurat szuka i coś przypadnie mu do gustu 🙂

Link 1

Link 2

Link 3

 

A Wy w jakich sklepach najchętniej robicie zakupy swoich dzieciom? Korzystacie z wyprzedaży? 

Miłego dnia!

Magda 🙂