Pudełko na pamiątki – memory box

Myśl, aby zrobić dla Majki pudełko typu Memory Box, chodziła mi po głowie już od bardzo dawna. Chciałam zachować na pamiątkę jej pierwsze ubranko, pierwszego misia, bransoletkę ze szpitala i kilka innych rzeczy, które kiedyś z radością i łzami wzruszenia będę mogła jej pokazać. Sama należę do osób, które nie mają żadnych pamiątek z tamtego okresu. Ba! moje pierwsze zdjęcie, to fotografia z mikołajem w przedszkolu, kiedy miałam trzy lata. Zawsze było mi odrobinę przykro, że nie posiadam wcześniejszych zdjęć i nie mam możliwości poznania chociaż kawałka tamtej historii. Może właśnie dlatego mam ogromną potrzebę zapewnienia tego własnej córce. Zdjęć ma już tysiące, naprawdę jest z czego wybierać. Muszę tylko znaleźć czas na podjęcie decyzji, które zostaną wywołane i wklejone do rodzinnego albumu. Teraz nadszedł czas na pudełko. Nareszcie! Bo albo nie było czasu albo…odpowiedniego pudełka 😉

Prawdziwym przełomem w całym przedsięwzięciu była moja ostatnia wizyta w TK MAXX. Od razu zakochałam się w tym ślicznym, szaro-różowym pudełeczku. Dosłownie jakby tam na mnie czekało. Duże, szaro-różowe z miejscem na karteczkę z imieniem… idealne. Zabrałam się do segregowania rzeczy, które chciałabym w nim umieścić. Wybór był trudny, bo jak każda mama, czuję sentyment do każdej, nawet najbardziej zmechaconej, małej skarpetki 🙂 Postanowiłam podejść do sprawy od całkiem innej strony. Co chciałabym sama znaleźć w takim pudełku? Przede wszystkim wszystko co było pierwsze 🙂 I tak oto powstała urocza mieszanina dziecięcych ubranek i akcesoriów.

Zawartość Memory Box dla Mai:

  • Pierwszy miś, który został kupiony, gdy nosiłam Maję w brzuszku
  • zdjęcia z usg ( wybrałam dwa, na których Maja jest najlepiej widoczna)
  • bransoletka ze szpitala
  • pierwsze śpioszki, kaftanik i czapeczka
  • pierwsze rękawiczki niedrapki i pierwsze skarpetki
  • pierwsze buciki
  • pierwsza opaska
  • pierwszy album z najważniejszymi wydarzeniami z pierwszych miesięcy życia
  • gazeta ze zdjęciem Mai (lokalna gazeta, która zamieszcza zdjęcia narodzonych dzieci)
  • zawieszka do gryzaka (takie małe zastępstwo, za pierwszego smoczka, którego nigdy nie chciała 🙂 )

Tworzenie dla Mai tej małej „skrzyni” skarbów było dla mnie naprawdę ogromną przyjemnością. Wiele z tych rzeczy zobaczyłam ponownie pierwszy raz od ponad roku. Wróciły wspomnienia, zakręciło się parę łez w oku. Maja jeszcze niewiele rozumie, ale i tak z dumą pokazywałam jej poszczególne przedmioty, opowiadając jej kilka anegdot z jej pierwszych tygodni życia. Niesamowity babski wieczór z małą kobietką. Ja czułam się przeszczęśliwa mogąc podzielić się z nią swoimi wspomnieniami, a ona czuła się mega ważna, bo mama mówi, mówi i pokazuje jakieś faaajne rzeczy. 🙂 Żałuję, że tego nie nagrałam 🙂

Polecam Wam serdecznie wykonanie takie pudełka. Zostawcie kilka rzeczy po Waszych pociechach, zapakujcie w pudełko i włóżcie na dno szafy. Za x lat usiądziecie ze swoim dzieckiem do kubka gorącej czekolady i kawałka domowego sernika, otworzycie pudełko i z dumą pokażecie mu całą zawartość. Jestem pewna, że widząc wtedy reakcję swojej pociechy, radość, zaciekawienie… stwierdzicie, że stworzenie pudełka na pamiątki było warte każdego wysiłku.

Pozdrawiam Was serdecznie!

Magda 🙂

Gdzie jest mama?

Mama to taki domowy James Bond 007 – dba o wszystko. Do tego Superman – bo uratuje każdą sytuację. Mama jest wszędzie. Jestem mamą i czasem mam wrażenie, że muszę ogarnąć cały świat. Walka z czasem, którego nie da się rozciągnąć to nasza codzienność. Chcemy być dobrą mamą, żoną, gospodynią, a po urlopie macierzyńskim również pracownikiem. Ale czy da się wszędzie naraz angażować tak na 100%. Nieraz chciałabym, żeby o niektórych sprawach pomyślał ktoś inny i chyba chodzi tu o rzeczy związane ściśle z moją osobą. Bo o rodzinę dbam ja, ale czasem przy tym wszystkim zapominam o sobie. Idę do sklepu i wzorowo kupuję pampersy, kaszkę oraz kleik ryżowy. W domu przypominam sobie o własnych zakupach. I tak kolejny raz pożyczam pod prysznicem szampon od męża. Prasuję kilka męskich koszul i kilka ubranek w rozmiarze 80, więc to na pewno nie moje. Kocham dbać o rodzinę i nie mam o to pretensji, tylko zawsze jakoś tak dziwnie się dzieje, że na moje „kilka ubrań” zawsze brakuje już sił albo czasu. Nałożę obiad dla męża, nałożę również dla Majki, a w sumie to raczej dla mnie i dla Majki, bo zawsze po niej dojadam. Mąż już zjadł, ja wciąż karmię dziecko. Po trzydziestu minutach walki z tym, że wszystko w okół jest bardziej interesujące niż zawartość talerza, nadchodzi czas na nocnik. Ogarniam temat i wreszcie mogę zasiąść do obiadu… zimnego. Ale to nic bo i tak jem tyle ile zdążę, zanim mały Szkrab nie wdrapie mi się na kolana. Dostaję buziaka i wtedy okazuje się, ze ten zimny obiad to w sumie żadna tragedia. To wszystko nie jest takie złe, to codzienność do której każda z nas z czasem się przyzwyczaja i w jakiś sposób to akceptuje. Staramy się stanąć na wysokości zadania nie patrząc na koszty, a wszystko z wielkiej, bezinteresownej miłości.

Analizuję sobie całą sytuację i zastanawiam się nad jednym. Owszem dbam o Maję, jej zdrowie, rozwój, szczęście. Organizuję jej cały świat. Ale czy nie za bardzo wchodzę w rolę zwykłego reżysera? Co Majka zapamięta  z tych dni? Pewnie nic. A gdy spojrzy na rodzinne zdjęcia zobaczy jak tata woził ją na sankach, jak tata trzymał ją na rękach, jak siedziała na kolanach Mikołaja podejrzanie podobnego do tatusia, jak tata karmi ją zupą i prowadzi na spacer za rękę. I wiem o co zapyta…

GDZIE JEST MAMA?

Organizuję jej cały świat i uznałam za punkt honoru to wszystko udokumentować, ale zapomniałam, że ja też powinnam być na rodzinnych fotografiach. Nie chcę żeby to tak dalej wyglądało, dlatego zaczynając od dziś, w każdej wolnej chwili zamierzam zamieniać się rolami z moim B. Od teraz to on będzie się częściej realizował w roli fotografa. Mogę używać szamponu męża, mieć nieuprasowane ubrania i jeść zimny obiad, ale nie zgadzam się na stanie obok sceny tam, gdzie powinnam grać jedną z głównych ról. Wy też proście tatusiów swoich pociech, aby robili Wam jak najwięcej zdjęć. Niech Wasze dzieci oglądając w przyszłości rodzinny album zobaczą, że Wy również czynnie uczestniczyłyście w ich życiu. Na co dzień wśród natłoku obowiązków i wielu „ważnych” spraw nie zwracamy na to uwagi, ale w przyszłości te wszystkie wspomnienia zapisane na fotografiach, będą dla naszych dzieci niezwykle ważne…

A jak jest u Was drogie mamy? Też ciągle stoicie po drugiej stronie obiektywu?

Magda